poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Chusteczniki






Bardzo lubię chusteczniki, białe, delikatne, z kokardkami koniecznie. Narazie mam tylko dwa w swojej kolekcji ale juz przymierzam się do zakupu kolejnego, do łazienki tym razem. Dzisiaj pokażę Wam swoją skromną kolekcję. W naszym domu spełniają swoją rolę bardzo dobrze, bo oboje jesteśmy alergikami i chusteczki muszą być pod ręką. Pozdrawiam Was mocno!

wtorek, 5 lipca 2011

Post krótki o regale




Prezentuję mój regał. Jest tu trochę książek zebranych w ciągu ostatnich dwóch lat, mój ukochany listownik znalazł sobie aktualnie miejsce również choć pewnie na chwilę bo wędruje z kąta w kąt, aż mi go żal czasami. Regał służy również Maurycemu, który swobodnie wskakuje na niego ze stołu, dzisiaj nie miał ochoty ale nad ranem o czwartej jest tam najczęściej. Marzy mi się oczywiście taki duży, wybielony kredens. Musi poczekać. Pozdrawiam Was mocno!

poniedziałek, 4 lipca 2011

Lawenda






Uwielbiam lawendę. Gdybym nie była alergiem i mogła zbierać te wszystkie zielska, pewnie miałabym tego całą masę. Kocham wszystko co lawendowe, poduszeczki wypchane suszem, lawendowe serca, bukiety... Każdego roku czekam z utęsknieniem na sierpień i nowe zbiory. To właśnie wtedy żałuję najbardziej, że nie mam domku i przestrzeni gdzie mogłabym to wszystko wieszać. Prezentuję tylko część tego co posiadam, najbardziej jestem dumna z tej prawdziwej, o dziwo rośnie i kwitnie i pachnie...
Pozdrawiam lawendowo!

czwartek, 23 czerwca 2011

Czwartkowe leniuchowanie





Porobiłam parę zdjęć mieszkanka bo piję herbatkę i widzę jak pięknie wpada słoneczko i ślicznie rozjaśnia moje urodzinowe kwiatki. Mężuś oczywiście kupił mi moje ukochane tulipany. Nie lada wyzwanie bo sezon już się skończył ale on zawsze je gdzieś wypatrzy. Kiedy trzy lata temu braliśmy ślub, bo akurat tego dnia też były moje 30 urodziny, sztuką było znalezienie tulipanów do mojego ślubnego bukietu. Wiązankę robiła mi pani w malutkiej, wiejskiej kwiaciarni gdzieś w otulinie Biebrzańskiego Parku i nie udało jej się sprowadzić tych kwiatów. Ale tulipany staram się mieć zawsze w mieszkanku. Zapraszam wszystkich na pyszną herbatkę koniecznie w białej filiżance z listkiem melisy z mojego ogródka:)

sobota, 4 czerwca 2011

Sobotni poranek i poduszek ciąg dalszy



Prezentuję moje nowe poduszeczki na krzesła. Chyba stały się moją obsesją, lubię wszystkie poduszki i najlepiej żeby miały mnóstwo koronek i oczywiście były białe. Te poduszeczki są grubsze więc dwie nałożyłam na mój bujany fotel, bardzo jest teraz wygodny, a pozostałe na krzesełka do kuchni. Są urocze.

wtorek, 31 maja 2011

Popołudniowa kawka


Lubię wypić dobrą kawkę. Zawsze staram się wygospodarować chwilkę i zaparzyć sobie takiej pysznej, aromatyzowanej, do tego gorące mleczko i łyżeczka cukru dla osłody. Małe chwile a cieszą, nic mi więcej nie potrzeba dzisiaj.

poniedziałek, 30 maja 2011

Wakacje





Miejski balkonik


Większość z nas piszących tutaj zapewne marzy o domku na wsi, z ogromem kolorowych kwiatów i przestrzenią. Kiedyś będę miała biały domek ze słodkimi okiennicami, tarasem na którym spokojnie napiję się pysznej kawki i leżakującymi na nim w słońcu kotami. Narazie pozostaje mi mój mały balkonik i jeden słodki rudzielec, któremu zazdroszczę że nic zupełnie nie musi.

piątek, 27 maja 2011

Poszeweczki




Nic nie sprawia mi większej przyjemności niż zakup czegoś nowego do mojego mieszkanka. Te poszewki uszyła mi Dorotka z Domilkowego Domku i jestem nimi zachwycona. Pozwalam na nie siadać choć boli mnie serce jak ktoś za bardzo się na nich wierci! Chciałabym kiedyś nauczyć się tworzyć takie piękne przedmioty. Na szczęście są tacy ludzie jak Dorotka, którzy realizują moje marzenia. Pozdrawiam Was wszystkich!

wtorek, 19 kwietnia 2011

Maurycek


Witajcie!
Chciałabym podzielić się z wami tym co lubię i tym co mnie cieszy, dlatego zaczęłam ten blog. Na załączonym obrazku gospodarz naszego domu, Maurycy, który będzie się pewnie przewijać przez wszystkie strony tego bloga. Kocur, który potrafi dać nam niesamowicie w kość budząc o 4.00 nad ranem, skacząc po półkach, domagając się jedzenia z dokładnością co do minuty. Maurycka znalazłam wraz z mężem na Mazurach gdzie mieszkają moi rodzice. Wybraliśmy się na romantyczną przejażdzę rowerową we dwoje i wróciliśmy z malutkim, rudym i prześlicznym kocurkiem. Bardzo go kochamy.